Lambdadelta, odnoszę to samo wrażenie. Tak to jest, jak twórcy anime nie trzymają się kanonu i robią, co chcą ^^. Wychodzą z tego dziwni bohaterowie, którzy zachowują się jak kobiety lekkich obyczajów (za przeproszeniem; ten motyw z rozpinaniem koszuli mnie rozwalił, was nie?) i z niewiadomych powodów wyłupują oczy pokojówkom (nie-patrzenie na swojego pana wprost bynajmniej nie jest dla mnie wystarczającym powodem). Poza tym nie czuć już tego klimatu, co w pierwszej serii. Ba, nie czuć ŻADNEGO klimatu. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że jednak się rozkręci (w co wątpię, w końcu mamy już 3 odcinki). Podsumowując, po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków stwierdzam, że:
Kuro I < Kuro II
Bezsprzecznie. Nieodwołalnie.
A jednak – jest Sebastian (i Ciel) <3 Jak ja się cieszę, że widzę ich buźki. Loli mi nawet nie przeszkadzała, a przynajmniej widać, że zależy jej na paniczyku.
Ja chcę takiego Sebastiana, aby mi przyrządzał smakołyki xD Odcinek śmieszny ogólnie, z takim małym poważnym elementem.
Nowy opening (a raczej zmieniony stary) – podoba mi się. Fajnie połączono te dwa teamy. Widać też, że jednak bohaterowie z pierwszego odcinka nie zostaną zapomniani i pewnie się pomieszają ich historie ewentualnie.
Ogólnie doszłam do pewnego wniosku – zapominam o fabule z mangi (która jest świetna) i dzięki temu mogę cieszyć się oglądaniem anime. Nie przeszkadza mi całkowita zmiana linii fabularnej dzięki temu. I przyznaję, że poprzez to seria podoba mi się.
Ep 03
Pojawia się ten, na którego pewnie trochę osób czekało – Grell :P Wiedziałam, że twórcy o nim nie zapomną, fandom go za bardzo lubi. Tylko... No właśnie – dziwne było to spotkanie z Cielem i Sebastianem. Paniczyk go nie poznał, co z Madame Red, żyje? Czyżby inna rzeczywistość? Nie bardzo rozumiem.
A poza tym – śmiechowe jak zwykle były sceny Grell x Sebastian. Lubię jak jeden działa drugiemu na nerwy.
Przypadek grubej i niekochanej... Tja. Bywa.
Sebastian jak zwykle najlepszy <3 (tak, tak, wielce obiektywna opinia xD)
Cały czas mam wrażenie, że Grell tylko przyciąga ogladajacych. O ile w poprzedniej części był świetny, o ile w tej jest... Naciągany? Chociaż Grelluś w ogniu to było coś, co warto bylo ujrzec chociazby dla samego przywalenia mu w mordę ^_^ Tudzież radość po zrobieniu sobie z ,,Sebciem'' zdjęcia.
Undertaker wszystko ratuje. I trudno, że pojawił się na kilkadziesiąt sekund.
I właśnie dlatego odcinek był świetny. I opening, aczkolwiek, więcej Sebastiana x Cielęcia chcę. Albo jakiegoś delikatnego Cielaka x Aloisa.
_________________
KYS KYSS KYSSS
Joz 10, 7-11 - Nie bij się z Żydami, bo Jahwe rzuci w ciebie kamieniem.
Alois i jego lokaj na mnie szału nie robią, ponadto śmiem twierdzić, że Austria sobie tam dorabiał i nawet nieźle mu to wychodziło. Zostanę przy tym, że wolę wciąż Sebastiana i Ciela, zamiast tego paniczyka. Oczywiście, będę oglądać ignorując te dwie postacie.
Ciut Baccano! like... (no pociąg, morderstwo itp.).
Sebastian miał sporo fajnych momentów. Pokazał też jak jest potężny (zatrzymanie pociągu czy zburzenie mostu głową, olol). Ciel znowu w roli ratowanej księżniczki, choć nadal trzymał się twardo. Ludzie z pociągu – dość randomowi i jakoś nie czułam tej ‘grozy’.
I pod koniec pojawia się Claude oraz zaproszenie na bal. W końcu nastąpi spotkanie dwóch kontraktorów i ich demonów. Może być ciekawie.
Nikt nie pisze jak tam wrażenia z kolejnych odcinków... Czyżby wszyscy dali sobie spokój z dwójeczką? ;) Ja wiem tylko tyle, że nie obejrzałabym tej kontynuacji z gatunku zbędnych, gdyby nie to, że oglądam jeden odcinek tygodniowo. Miałam super wielkie opory przed włączeniem tego nieszczęsnego odcinka pierwszego, ale w końcu się przemogłam i...
uczucia miałam mieszane, zwłaszcza co do nowego paniczyka. Scena z wyłupywaniem oka, wprawiła mnie w lekkie... osłupienie. Ci tu dużo mówić, uznałam kolesia za niezłego świra, którym zresztą jest. Następnie, przyszła kolej na tajemniczego gościa (ależ mi on tajemniczy, od początku wiedziałam kim jest) z wielką walizą. Gdy oglądałam scenę z wyciagnięciem Ciela z owej torby, musiałam mieć co najmniej śmieszną minę. Bardziej od tego jak tam się zmieścił, zastanawiało mnie to co on tam robi i po co skoro powinien umrzeć! Tak, taki powinien być jego prawdziwy koniec (a nie kontynuacja ku uciesze zapalonych fangirlsów).
Co mi się najbardziej podobało? Wyrzucanie kasy przez okno XD (też chce tak, ale co poradzić na brak funduszy). Tu me nadzieje chwilowo ożyły, pomyślałam, że jednak nasz blondyneczek ma trochę mózgu jak Ciel i nowa postać może być nawet ciekawa w przeciwieństwie do nowego lokaja, który mnie po prostu odrzuca swoją - jakby to powiedział Gilbo - zagilbistością . Ogólnie, jak na początek rzucono widza na głęboką wodę, pojawiło się wiele pytań i dlatego właśnie sięgnęłam po odcinek drugi w którym...
polujemy na jelenia?! o_O Odcinek kompletnie od czapy, ja się załamałam... Moje samopoczucie poprawiła wiadomość o powrocie Griela (ulubiona postać, oh yeah!), który wyszedł tak... bez polotu. Miło było mi oglądać go znów, ale czegoś mi brakowało (może Spears’a u jego boku XD). Odcinek czwarty – wreszcie coś lepszego. Pojawiła się jako taka intryga, tajemnica co mi się podoba, właśnie w takich klimatach powinien być ciąg dalszy (choć to nadal nie jest to co by mnie przykuło do monitora). Na pewno nie powinno być Aloisa w sukience, przecież to już było! D: Widać, że twórcy idą raczej na łatwiznę i wykorzystują schematy, które zdały egzamin w jedynce, albo serwują nam dziwny rytuał z różami (ociekał patosem jak nic...).
Siódmy odcinek? Pfff... Zjawiają się, nagle podejmują walkę, służąca biega z wielką spluwą a pomiędzy tym wszystkim lokaje rzucają się jajkami (żal.pl). Pod koniec największa niespodzianka, Alois błagający o litość. Zrobiło mi się troszku żal tego zimnokrwistego chłopaka. I wszystko wskazuje na to że rzeczywiście umarł, chyba że w odcinku 9 nagle zmartwychwstanie (w to nie wątpię, zwłaszcza jeśli chodzi o ta serię). W sumie epizod 8 jak na razie jest moim ulubionym bo nie było dawnych postaci i skupili się na Tragicznej Przeszłości ™ Aloisa. W końcu znamy jego motywy i okazuje się, że od początku był z deka dziwny („Wszyscy powinni umrzeć!” -.-). Tak swoją drogą, znów wychodzi nam podobieństwo do serii pierwszej – pogrzeb wujka – patrz pogrzeb Madam Red. Sytuacja ta sama tylko postacie zmienione :/
Szczerze? Czasami wydaje mi się, że niektóre pomysły scenarzyści czerpali z blogasków fanek a nie z własnej głowy. Wystarczy popatrzeć na ilość podtekstów yaoi (nie przeszkadza mi to, ale zazwyczaj w uwagach nie widzę napisu „shonen-ai”). A co mi się naprawdę podoba? Opening *_* (chyba nic więcej nie muszę dodawać ^^). Ending jest taki nijaki.
Dobra, teraz pewnie na pierwszy plan wysunie się nasz zagilbisty nowy lokaj (niech go piekło pochłonie!) a ja mogę sobie tylko pomarzyć o DOBREJ intrydze, której nie uświadczyłam przez te osiem odcinków T_T
Według zapowiedzi zostało tylko pięć epizodów. Ciekawe co w nich wymyślą i czy znowu dadzą niejasną końcówkę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach